close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

     

  • AKTUALNOŚCI

  • 23 stycznia 2019

    Nadchodzi Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu – ofiarach niewyobrażalnego bestialstwa i cierpień, które pochłonęły 6 mln istnień ludzkich, w tym wielu obywateli mojej ojczyzny. Pamięć o tej zbrodni nie pozwala na relatywizację, trzeba odważnie mówić o ludobójstwie i niewinnych ofiarach oraz bez wahania wskazywać na niemieckich, nazistowskich oprawców – nie ma tu miejsca na żadne odcienie szarości, nie ma tu usprawiedliwienia.

    Niestety, w relacjach z lat ubiegłych pojawiały się pewne sformułowania, które tę prawdę wypaczają, czy wręcz zakłamują. W tym kontekście chciałbym więc ponownie zaapelować o szczególną dbałość o język, by nie wprowadzać w błąd przez użycie takich wadliwych określeń, jak „polskie obozy koncentracyjne”. Zadają one kłam największej tragedii XX wieku, ukrywają odpowiedzialność katów i urągają pamięci ich ofiar.

    Pisząc tych kilka słów, nie chciałbym jednak koncentrować się na ludzkich błędach, ale przypomnieć ludzkie dobro i bohaterstwo na przykładzie niezwykłego człowieka – Konstantego Rokickiego. Ten polski konsul jako członek tzw. Grupy Berneńskiej uratował w czasie II wojny światowej wielu Żydów, wystawiając im sfałszowane paszporty paragwajskie. Grupę stanowiło grono czterech dyplomatów Poselstwa Rzeczypospolitej Polskiej w Szwajcarii, przedstawiciel utworzonego przez Światowy Kongres Żydów komitetu RELICO (Komitetu Pomocy Żydowskim Ofiarom Wojny) oraz przedstawiciel Agudat Israel. Dokumenty wystawiano natomiast dla żydowskich obywateli Polski, Holandii, Słowacji i Węgier oraz dla pozbawionych obywatelstwa Żydów z Niemiec. Numery paszportów odnalezionych w archiwum Silberscheina w Yad Vashem sugerują, że wyprodukowano trzy serie tych dokumentów, w liczbie co najmniej 1056, a niektóre wystawiono dla kilku osób razem, co rozszerza liczbę beneficjentów do 2100. Około jedną dziesiątą spośród wszystkich fałszywych „Paragwajczyków” stanowili Holendrzy. Wśród ocalonych dzięki paszportom Rokickiego jest m.in. Aron Schuster, późniejszy naczelny rabin Amsterdamu, a także Hanna „Hannelie” Pick-Goslar, przyjaciółka Anny Frank wymieniana w jej pamiętnikach, późniejsi rabini, profesorowie uniwersytetów, dziennikarze i członkowie holenderskich elit.

    Pomimo tych niewątpliwych zasług, Rokickiemu odmówiono jakiegokolwiek uznania – zmarł w 1958 r. w całkowitym zapomnieniu przez środowisko międzynarodowe i przez władze własnego, socjalistycznego wówczas państwa. Dopiero w październiku ub. r. polskim władzom udało się przywrócić pamięć o tym wielkim człowieku, odsłaniając uroczyście, przy udziale Prezydenta A. Dudy jego nagrobek w Lucernie. Apeluję więc do Państwa, by tuż przed Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu wspomnieć tego człowieka, któremu udało się ocalić wiele istnień, które bez niego pochłonąłby Shoah.

     

    Marcin Czepelak Ambasador RP w Królestwie Niderlandów

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: